Kaczyński nie powstał jeszcze z kolan. Gdzie mu do Tuska

Refleksje po Czarnym Proteście kobiet dobrze wyraża grafika Inicjatywy Polskiej. Jedyny argument w obronie kobiet, który się dla nich liczy #CzarnyProtest #władcymacic

ct84ni5w8aas_qm

Na „pomysła” Ferdynanda Kaczyńskiego, iż nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję szefa Rady Europejskiej, były premier zaproponował debatę.

donaldtusk

Ale Kaczyński nie powstał z kolan.

wojciech-kussowski

W klęczeniu jest też hierarchia. Kaczyński klęczy tylko na jedno kolano. Reszta na dwa. A gdzie Duda? Pewnie leży.

wyobrazam

Kaczyński boi się o wynik w wyborach samorządowych

Kaczyński przejawia lęki po awansie Tuska na szefa Rady Europejskiej

Jarosław Kaczyński udzielił portalowi Karnowskich wPolityce.pl wywiadu. Da się w nim wyczytać i silnie odczuć, że prezes PiS nie jest pogodzony z ogromnym sukcesem Donalda Tuska, który został szefem Rady Europejskiej:

„Ten awans jest więc zabiegiem, który będzie służył także celom wewnętrznym. Już widać, że mamy do czynienia z niebywałą kampanią głoszącą ten sukces. Można powiedzieć, że to kampania reklamowa. A jednocześnie gwałtownie powraca przemysł pogardy w stosunku już nie do mojego brata, ale w stosunku do mnie i do PiS”.

Co ma nieżyjący Lech Kaczyński do awansu Tuska? To może tylko powstać w chorym umyśle prezesa PiS.

Kaczyński uważa, że Tusk przyjął propozycję zostania szefa RE, aby szkodzić PiS:

„Chcą zachować władzę z Tuskiem w Brukseli, a jednocześnie Tusk chce się znaleźć w sytuacji, która jest z jego punktu widzenia bardzo wygodna w najróżniejszych wymiarach. I dlatego trudno się dziwić, że tę propozycję przyjął”.

Wychodzi na to, że Tusk odniósł sukces na złość Kaczyńskiemu. Prezes liczy na prezydenta Bronisława Komorowskiego, że nie zgodzi się na kandydatury PO na stanowisko premiera, w tym na Ewę Kopacz.

Kaczyński ma doła, Tusk zabił mu ćwieka. Prezes boi się przegranej w wyborach samorządowych.

Taśmy są dziełem profesjonalnego przestępcy

Kto w tej chwili robi polską politykę? Przestępca.

Tak też sądzi Tomasz Lis:

„Oto mamy więc do czynienia z sytuacją zupełnie bezprecedensową w którymkolwiek normalnym państwie. O dynamice politycznego procesu nie decydują ani prezydent, ani premier, ani opozycja, ani Komorowski, ani Tusk, ani Kaczyński. Najważniejszym człowiekiem jest dziś ten, który ma nagrania. Czyli ktoś nieznany, nie poddany żadnej demokratycznej kontroli, po prostu zwykły przestępca”.

Lecz profesjonalizm tego przestępcy każe sądzić, iż to obcy wywiad.

Jaki wywiad? Łatwo się domyśleć.

Dziennikarze za „Wprost”

Dziennikarze wszystkich opcji politycznych za „Wprost”, a przeciw ABW i prokuraturze

Środowisko dziennikarzy staje jak jeden mąż za redakcją „Wprost”, do której weszło ABW.

Wsród dziennikarzy nie ma podziału na lewicę i prawicę.

Błąd prokuratury, błąd ABW. A wszystko pójdzie na konto Tuska.

Po tym zdarzeniu kryzys się pogłębi.

Dziennikarze wydali owiadczenie, w którym piszą:

„18 czerwca 2014 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeszukała redakcję tygodnika ‚Wprost’, domagając się wydania materiałów, które mogły zawierać chronioną prawnie tajemnicę dziennikarską.

To pierwszy po 1989 roku przypadek jawnie siłowego rozwiązania wobec mediów i otwartej ingerencji tajnych służb w sferę wolności słowa w jej najbardziej wrażliwym aspekcie, jakim jest ochrona źródeł, które zastrzegły sobie anonimowość.

Bez względu na to, kim są informatorzy i jakie są ich intencje, dziennikarz ma obowiązek strzec ich danych. Wyjątki od tej zasady są nieliczne i nie dotyczą opisywanej sytuacji.ABW na polecenie prokuratury nie domaga się od ‚Wprost’ materiałów w sprawie o morderstwo czy zamach terrorystyczny. Chodzi o nagrania rozmów najwyższych urzędników państwowych, których treść stawia w złym świetle obecny rząd. Dlatego działania służb specjalnych w redakcji ‚Wprost’ uznajemy nie tylko za bezprawne, ale i nacechowane politycznie. Odrzucamy argument, że chodzi o wydanie dowodów przestępstwa. Przepisy Kodeksu Postępowania Karnego, na które powołuje się tu prokuratura, mają niższą rangę niż zasada ochrony źródeł oraz zapisana w Konstytucji wolność słowa.

Protestujemy przeciwko akcji organów ścigania w tygodniku ‚Wprost’. Solidaryzujemy się z redakcją tygodnika i jej naczelnym Sylwestrem Latkowskim w decyzji odmowy ujawnienia źródeł. Uważamy, że doszło do niebezpiecznego precedensu. Po raz pierwszy od 1989 r. tak otwarcie władza użyła tajnych służb przeciwko mediom. Nie możemy pozostać obojętni wobec tego brutalnego aktu naruszenia niezależności dziennikarskiej”.

Pod oświadczeniem podpisali się m.in.:

Marek Balawajder, Radio RMF FM

Wojciech Cieśla, „Newsweek”

Jacek Czarnecki, Radio ZET

Wojciech Czuchnowski, „Gazeta Wyborcza”

Maciej Duda, TVN24.pl

Renata Grochal, „Gazeta Wyborcza”

Szymon Jadczak, TVN

Monika Kamińska, RMF24.pl

Marcin Kącki „Gazeta Wyborcza”

Artur Kiełbasiński, „Gazeta Wyborcza”

Bertold Kittel, TVN

Agata Kondzińska, „Gazeta Wyborcza”

Roman Mańka, publicysta

Michł Krzymowski, „Newsweek”

Monika Olejnik, TVN 24, Radio ZET 

Marek Palczewski, Forum Dziennikarzy SDP

Tomasz Patora, TVN

Grzegorz Sieczkowski, dziennikarz

Stanisław Skarżyński, Radio ZET

Andrzej Stankiewicz, „Rzeczpospolita”

Dominik Uhlig, „Gazeta Wyborcza”

Robert Zieliński, TVN24.pl

Piotr Żytnicki, „Gazeta Wyborcza”

podpisy są wciąż zbierane

Patriotyczna jucha Karnowskich

Inny news z portalu wPolityce, który jest zarazem komentarzem. Jak to dziady mają w zwyczaju, porównania ich są niewybredne, bo ich nie stać na subtelności.

 

Informują – a zarazem komentują – ofensywę PO, która niebawem rusza. Posłowie PO ruszają w teren, więc portal Karnowskich porównuje to z akcjami agitatorów komunistycznych z lat. 50. ubiegłego stulecia.

 

A że mija 5 lat rządów Donalda Tuska – mlaskając Kaczyńskim – zdobywają się nazywać to „pięciolatką”, które to słowo niby wraca pod rządami Tuska.

 

Taki sam smak ma ostrzeżenie: „Sprawdź kto puka do drzwi”. Ot, subtelność Karnowskich. Ode mnie: jakby do twoich drzwi pukał któryś Karnowski, potraktuj go z glana, gdyby jucha ciekła mu zbyt mało patriotycznie, zrób poprawkę.

Zmiany w rządzie?

Za tego newsa nie biorę odpowiedzialności. Znalazłem go na dziadowskim portalu braci Karnowskich wPolityce.

 

Jakimś krecim sumptem wiedzą o szykujących się zmianach w rządzie Donalda Tuska. Ze stanowiska ministra kultury ma odejść Bogdan Zdrojewski, a zastąpić go Paweł Śpiewak, aktywny ostatnio medialnie.

 

Z kolei Zdrojewski ma pójść na szefa klubu parlamentarnego, a odejść z niego Rafał Grupiński, który sobie nie radzi.

 

Czy w istocie tak będzie, przekonamy się, acz przecieki jakie może otrzymywać ten portal mogą być ich cieczką burą, aby obrzydzać.

 

Uważam, że w rządzie potrzebne są zmiany i to w zdecydowanie innych resortach – siłowych i gospodarczych.