Oko

Varga o wywiadzie rzece z ks. Oko: Łaska pychy, czyli Oko kocha, Oko walczy

 

Krzysztof Varga, 17.04.2014

Ksiądz Dariusz OkoKsiądz Dariusz Oko (Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta)
Jeśli kto myśli, że ksiądz Oko pała mizoginistyczną niechęcią, to się srodze zawiedzie

W kulturze celebrytów coraz większą rolę zaczynają odgrywać kapłani katoliccy – rzecz nieco paradoksalna, iż sławę aktorki czy pieśniarki poczyna wypierać sława księdza, dziś ksiądz ciekawszym jest bohaterem kultury masowej niźli pani Doda, dajmy na to, co by taka pani Doda kontrowersyjnego nie naopowiadała, to i tak zawsze jej kontrowersyjność przy kontrowersyjności arcybiskupa Michalika, biskupa Hosera czy księdza Oko żałośnie niekontrowersyjna będzie – nie ta klasa, że tak powiem. Tak jest, śmiało rzec można iż celebryctwo lat ostatnich księżmi stoi.W telewizyjnej kulturze celebryckiej wyjątkowo dobrze odnajduje się sławny ksiądz Dariusz Oko, znakomity ten duchowny ma specjalną predylekcję do lansowania się w telewizji, wybitnie rozumie, na czym media polegają. Bezdyskusyjnie jest ksiądz Oko wielką gwiazdą polskiej kultury masowej, nic zatem dziwnego, że swą sławę postanowił zdyskontować, wydając wywiad rzekę ze sobą. Jak to w przypadku tego rodzaju wywiadów i tu pytania dziennikarza sprawiają wrażenie, jakby sam wywiadowany je sobie zadawał. Wy, którzy szukacie dociekliwości dziennikarskiej w tej książce, porzućcie wszelką nadzieję. 

Rozmowa z Piotrem Litką, autorem wywiadu: Ks. Oko pokazał niedoskonałości mojej wiary
Jednakowoż same wypowiedzi księdza Oko w dziele pod bezpretensjonalnym tytułem „Moje życie” są arcyciekawe, jest to lektura wciągająca i bardzo wiele pasjonujących rzeczy o księdzu Oko mówiąca, choć momentami czułem, że ten tytuł jest zbyt neutralny, a nawet nijaki; dzieło to powinno mieć tytuł „Moja walka”, albowiem o walce i swoim żołnierstwie duchowym ksiądz Oko mówi nieustannie.

Jak wiadomo, to, co w dzieciństwie przeżyliśmy, rzutuje na nasze całe życie dorosłe, traumy dzieciństwa odzywają się w wieku dojrzałym znienacka i obsesyjnie, mogą wręcz życie zrujnować, mogą też jednak dać życiu nowy napęd, tutaj z tym przypadkiem mamy do czynienia. Akurat temat tak zwanej ideologii gender, której zwalczaniu ksiądz Oko się całkowicie i heroicznie poświęcił, ma korzenie właśnie w owego kapłana dzieciństwie. Z „Mojego życia” dowiadujemy się, że mały Oko zmuszany był do donaszania ubranek dziewczęcych po swojej starszej siostrze, w domu panowała praktyczność i oszczędność, biedny Darek paradował zatem w niemęskich ciuszkach. „Dla mnie było to strasznie niewygodne i upokarzające, bardzo się buntowałem i nie chciałem nosić rzeczy po dziewczynce” – wspomina ksiądz Oko, niestety bez szczegółów, jakie elementy damskiej garderoby przywdziewał, straszna szkoda, bo to byłoby najciekawsze. Jak widać bunt mu się nie wypalił, trauma dzieciństwa wróciła ze zdwojoną siłą, dlatego kapłan ten „współczuje chłopakom, którzy w genderowych przedszkolach mają być poddawani takim eksperymentom”.

Jeśli jednak kto myśli, że ksiądz Oko pała mizoginistyczną niechęcią, to się srodze zawiedzie, może dlatego, że w damskie ubrania przebierany ksiądz Oko został twardym feministą. To nie są żarty, feministki polskie zmienić chyba będą musiały swój stosunek do tego kapłana, który nie tylko kobiecość nieustannie wychwala, ale i powiada, nieco szokująco, przyznajmy: „Kiedy weźmiemy pod uwagę całą historię, to trzeba by stwierdzić, że zbiorowa wina mężczyzn wobec kobiet jest o wiele większa niż zbiorowa wina Niemców wobec Żydów, Polaków i innych narodów europejskich. Jak bardzo mężczyźni wykorzystywali i poniżali miliony kobiet we wszystkich epokach i kulturach!”.

Ksiądz Oko i Kazimiera Szczuka o gender i kobietach w kulturze patriarchalnej

Znamienne tu jest mówienie, że mężczyźni jako tacy większe szkody uczynili kobietom niż Niemcy Żydom, wątek niemiecki bowiem jest jednym z najmocniej eksplorowanych w „Moim życiu”. Ksiądz Oko nieustannie demonstruje swoje uwielbienie dla niemieckiej kultury, filozofii i teologii, Oko najlepiej czuje się w Niemczech, języka niemieckiego uczył się z największą rozkoszą, wszystko, co niemieckie, najogromniejszą atencją otacza, Niemcy najzwyczajniej księdzu Oko imponują, ich porządek, dyscyplina, gospodarność, precyzja. Jak powiada Oko: „Najwięcej nowych idei powstało właśnie tam [w Niemczech] i zostało rozwiniętych z niemiecką precyzją i gruntownością”. Fakt, trudno się z tym nie zgodzić.

To, co jednak najbardziej przyciąga czytelnika do „Mojego życia”, to opinie księdza Oko nie o gender wcale, ale o księdzu Oko. Ksiądz Oko najwięcej miejsca bowiem poświęca wielkości księdza Oko, ksiądz Oko nieustannie się sobą zachwyca, a w zasadzie zachwyca się zachwytami wszystkich na temat księdza Oko. I tak rektor seminarium nazwał kleryka Oko „naszym aniołem”, studenci, którym wbijał do głów metafizykę, nazywali go z racji tajemniczej miny „Winnetou”, zachwycali się księdzem Oko jego profesorowie i jego uczniowie, duchowni i świeccy, kobiety i mężczyźni, wśród hierarchii kościelnej nieustanny i zbiorowy zachwyt nad księdzem Oko panuje, nie znajdziesz w Polsce biskupa, który szaleńczo wręcz by księdza Oko nie uwielbiał, ksiądz Tischner ciężko chory w szpitalu nie mógł wytrzymać bez lektury doktoratu księdza Oko, Lech Kaczyński nie potrafił się doczekać, kiedy będzie miał zaszczyt księdzu Oko w Belwederze wręczyć nominację profesorską, szalał za księdzem Oko sam Jan Paweł II, zachwycał się Benedykt XVI, z książki niestety nie wynika, by zdążył się zachwycić papież Franciszek, to jest wielki błąd Franciszka, niech się wreszcie Franciszek weźmie za zachwycanie Okiem.

Mały Oko zmuszany był do donaszania ubranek dziewczęcych po swojej starszej siostrze. „Dla mnie było to strasznie niewygodne i upokarzające” – pisze
Nie wspominam tu nawet o wielu świadectwach miłości prostego ludu do księdza Oko, wiele jest obrazków pokazujących, jak tłum lgnie do księdza Oko, by się choć trochę ogrzać w jego geniuszu. Wielbią Oko i wielcy, i maluczcy, wspomniany Benedykt XVI wręcz dziękował księdzu Oko za jego artykuł o homoherezji i błogosławił kapłana za jego walkę z homoideologią. Być może czynił to trochę nieostrożnie, bo kto wie, czy Benedykt XVI od chwili tych ekstatycznych pochwał nie zaczął być zasypywany przez księdza Oko jego twórczością, nie jest wykluczone, że nie podołał temu nawałowi geniuszu krakowskiego duchownego i stąd dramatyczna decyzja o abdykacji.

Jeśli kto jednak myśli, że na świecie są tylko ludzie, którzy księdza Oko kochają, to się srogo myli. Ksiądz Oko także jest znienawidzony, zwalczany i prześladowany tak jak jego wielcy poprzednicy: „Tak jak za Jezusem wysyłano szpiegów, jak SB wysyłało swoich ludzi za księdzem Popiełuszką, tak niektóre redakcje wysyłają ich dzisiaj za mną na moje wykłady”. Obawiam się, że za tym zdaniem kryje się sugestia, że życie księdza Oko może być zagrożone, jest w końcu bezpośrednim kontynuatorem dzieła księdza Popiełuszki: „On z miłością przeciwstawiał się groźnej ideologii i ja też to czynię. Jemu grożono wszystkim możliwym, także śmiercią, i mnie również to spotyka. Jego lżono publicznie, w mediach, i ze mną dzieje się to samo. Ja w ogóle mam pięciu szczególnie bliskich patronów i wszyscy są męczennikami”.

Ksiądz Oko wciąż mówiący o łasce od Boga, której doświadczył, ma zapewne na myśli łaskę pychy i sakrament narcyzmu. Jak wiadomo, miłość własna jest najwyższą formą miłości, nie ma co się wstydzić i zakładać przebrania miłości bliźniego. Być może kiedy rodzice przebrali małego Oko w dziewczęce ubranie, to wtedy już przyszły duchowny tak się w sobie szaleńczo zakochał.

”Dużym Formacie” czytaj też: 

Charles Aznavour. Mały gnojek geniusz
Moim marzeniem było przyjąć u siebie młodą, nagą kobietę, okrytą pożyczonym prochowcem, kupić jej masę ubrań i następnie, z pięknie przyodzianą, pójść oddać właścicielce pożyczony płaszcz. Szczerba u Napoleona francuskiej piosenki

Lodołamacz
Istnieje nawet „Lex Wallraff”. Na jego podstawie zalegalizowano podawanie się przez dziennikarza za kogoś innego, jeśli jego praca służy interesowi publicznemu. Rozmowa z Günterem Wallraffem

 

Putin. Mafioso, który odkrył religię
Rosja nie jest postimperialnym mocarstwem, jak uważa Zachód. Jest urażonym imperium. To ogromna różnica. Rozmowa z Mashą Gessen

Helena kupuje halkę
- Poznałam mężczyznę w internecie. Spotykam się z nim. – Przecież ty umierasz, mamo!

Lepiej nic nie słyszeć
Zdarzało się, że jakiś uczeń nie chciał wracać do ośrodka. Dla nas było to zachowanie dziecka, które zostało zabrane ze swego środowiska. Dziś żałuję. Może powinnam bardziej wnikać w te przypadki? – mówi dyrektorka szkoły, w której uczyły się dzieci z ośrodka

Futurama nie działa
Jak powinno wyglądać nowoczesne miasto? Gdyby zapytano mnie o to w przedszkolu, narysowałbym oczywiście wieżowce, pomiędzy którymi po przestronnych alejach pędzą samochody

Blackmail. Szantaż w sieci 
Jeśli nie zapłacisz 6 tysięcy, roześlę twoje posty z portali gejowskich. Mam wszystko. Nieźle się zabawiasz

Rzymski krawiec 
Gdy Tadeusz Pieronek po raz pierwszy był w Watykanie, oprowadzał go Józef Glemp, ubrany z rzymska w płaszcz do kostek i saturno. Pieronek sfotografował go i wysłał do Polski z podpisem „Wasz monsignorek”

Warszawa 24h 
Jeżeli dzwoni ktoś i zaczyna, że trochę mu głupio, nie chciałby przeszkadzać, ale właśnie urwało mu nogę i czy ewentualnie… oznacza to pacjenta z którejś z podwarszawskich wsi

Wyborcza.pl

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.