Kurski

 

Jacek Kurski: Czasem mam ochotę wyjść na ulicę, złapać któregoś z paparazzi i dać w mordę

Kamil Sikora
21.09.2014
Jacek Kurski opowiada o swoich problemach z tabloidami.
Jacek Kurski opowiada o swoich problemach z tabloidami. • Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Po przegranej w wyborach do Parlamentu Europejskiego Jacek Kurski wycofał się z polityki. Ale media, szczególnie brukowe, o nim nie zapomniały. Z powodu rozwodu śledzą go i jego rodzinę. – Tatuś, kiedy ci źli ludzie nas zostawią? – relacjonuje „Newsweekowi” słowa swojego siedmioletniego syna.

Jacek Kurski przeżywa teraz siedem lat chudych. Nie tylko w polityce, ale i w życiu prywatnym. Przez rozwód i problemy zdrowotne Kurski jest nieustannie na celowniku tabloidów, które wysłały za politykiem i jego rodziną paparazzich. „Newsweek” przypomina kolejne tytuły z tabloidów: „Kurski bierze rozwód”, „Rozbija rodzinę”, „Wyrzuca z domu syna”.

Były polityk PiS i Solidarnej Polski przyznaje, że to dla niego ciężki czas, także finansowo, bo sporo wydał na kampanię wyborczą. – Najbardziej żal mi Olusia, mojego najmłodszego synka. Ma siedem lat i bardzo przeżywa to, co się teraz dzieje – mówi Michałowi Krzymowskiemu.

– A ja jestem bezsilny, nie wiem, co mu powiedzieć. Czasem mam ochotę wyjść na ulicę, złapać któregoś z tych ludzi i dać w mordę. Niech szkodzą mnie, ale zostawią w spokoju dzieci – apeluje. Nadal jednak nie rezygnuje z dogryzania Zbigniewowi Ziobrze. – Już na samą myśl o tym, że musiałby przejść przez szpaler dziennikarzy, był mokry. A to jest cały smak polityki. Wejść do gniazda szerszeni i nie pęknąć – mówi.

Cały tekst o Jacku Kurskim w nowym wydaniu „Newsweeka”.

natemat.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.