Chazan

 

Święty Chazan

Monika Olejnik, 18.07.2014
Prof. Bogdan Chazan podczas demonstracji poparcia dla jego działańProf. Bogdan Chazan podczas demonstracji poparcia dla jego działań (Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta)
Były „morderca” niewinnych istot, prof. Bogdan Chazan, został wyniesiony na ołtarz Jasnej Góry. Biskupi robią z niego bohatera, jest dla nich symbolem zmagania się „cywilizacji śmierci z kulturą życia”.
Prof. Chazan w latach 90. przeprowadzał aborcje, sam nie pamięta, czy przestał uprawiać ten proceder w 1992 czy 1993 r. Teraz to on decyduje, co pacjentka ma zrobić. Odmawia aborcji, choć wiadomo, że dziecko przeżyje tylko kilka dni.Plącze się w wywiadach – raz mówi, że dziecko może nie przeżyć ciąży, innym razem, że pomoże pacjentce. Raz twierdzi, że nie ma granicy dopuszczania aborcji, że nie ma takiego terminu jak 24 tygodnie, a następnym razem powołuje się na Światową Organizację Zdrowia, która mówi o nieprzekraczalnym terminie 22 tygodni.Prof. Chazan, zwolniony z funkcji dyrektora publicznego Szpitala im. Świętej Rodziny, zamiast odejść z honorem, uważa, że to prezydent Warszawy złamała prawo, i powołuje się na swoją podwójną rolę konsultanta krajowego i dyrektora szpitala.

Stał się też bohaterem Kościoła, bo Kościół zapomniał, że ustawę antyaborcyjną uważał za mniejsze zło niż aborcja na życzenie.

Trudno zrozumieć księży, dla których najważniejszy jest brzuch, którzy nie odczuwają empatii wobec matki ani wobec istoty bez połowy mózgu zmuszonej do przyjścia na świat. Takie jest oblicze polskiego Kościoła.

Prof. Krystyna Pawłowicz, która jest twarzą Prawa i Sprawiedliwości, oburza się, że matka chciała zmusić wierzącego lekarza do dokonania egzekucji. Sama do tego doprowadziła – twierdzi uczona profesor, bo przecież dziecko było z in vitro. Pytana o cierpienie kobiety odpowiada: „A z jakiego powodu cierpi? Z miłości do utraconego dziecka czy z miłości do siebie samej?”. Według pani profesor pozew matki przeciwko prof. Chazanowi to bezczelność.

Prawica ma kłopot, bo mecenasem pacjentki jest Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej. Chyba prezes PiS będzie kazał się jej rozwieść.

PiS grzmi na temat dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego, powstają filmy, książki, ale to dziedzictwo traktuje się wybiórczo. To prezydent Kaczyński nie chciał zmiany ustawy antyaborcyjnej.

Kiedy rządzili bracia Kaczyńscy, była taka możliwość, bo mieli większość w Sejmie, Marek Jurek w ramach protestu wyszedł z klubu PiS. Ale Kaczyński udaje, że tego nie było.

Prof. Pawłowicz na równi z braćmi Karnowskimi obraża Hannę Gronkiewicz-Waltz. Na okładce „W Sieci” prezydent Warszawy jest w stroju Piłata, a Chazan trzyma dzieciątko na ręku. Pawłowicz wyzywa Gronkiewicz-Waltz od etatowej katoliczki, która nie umiała zrezygnować ze splendorów.

Dziwny jest ten nasz Kościół. Ma problem z rozwiedzionymi małżeństwami, z rozwodnikami, a nie ma problemu z „mordercą” niewinnych istot.

Dziwne to miłosierdzie. Hipokryzja.

 

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.