Dudzie pomógł Kościół

Nie tylko Paweł Kowal, ale także Waldemar Mystkowski, uważają, że Andrzejowi Dudzie w dwóch wetach pomógł Kościół.

Ten drugi pisał o tym tego samego dnia, Kowal z Instytutu Studiów Politycznych PAN w radiu TOK FM podkreślił wyraźną zależność, iż Duda w przeddzień zawetowania dwóch ustaw dotyczących zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym wizytował Jasną Górę.

Duda mówił tylko o doradztwie Zofii Romaszewskiej, ale w orędziu o ewentualnych ustaleniach z hierarchami Kościoła jednak zmilczał. Episkopat opublikował stanowisko Kościoła ws. reformy sądownictwa niedługo po deklaracji Dudy.

Zbieżność komunikatu Kościoła ws. reformy sądownictwa niedługo po deklaracji Dudy jest nieprzypadkowa i dowodem na ustalenia z hierarchami Kk.

Kowal twierdzi:

To dla analityka pewne, że spotkania były wcześniej. Abp Gądecki nie pisze listu na kolanie i nie wysyła go bez konsultacji. List był przygotowany wcześniej, ewentualnie dopisano jedno zdanie” .

Co z tego będzie mial Kościół? – niedługo się dowiemy, ale to też nie wyklucza, że Duda porozumiał się z Jarosławem Kaczyńskim, aby omamić protestujących, bo to stawało się groźne dla tej władzy.

Protesty były największe po 1982 roku. Już zresztą widać, że Duda rżnie nas wszystkich, bowiem zawetowana ustawa została odesłana do poprawki do Sejmu.

To znaczy, że jesień będzie jeszcze gorętsza niż lato. I to może się skończyć wysadzeniem władzy PiS z siodła – w powietrze.

Ogórek ogórkiem zrobiona. Pisowska pokraczność

Magdalena Ogórek, stając w obronie Jarosława Gowina, zasugerowała na Twitterze, że senator Marek Borowski zmienił nazwisko. Borowski nie zamierza jednak domagać się od niej przeprosin.

Ogórek okazała się być antysemitką.

Czyli Ogórek jest zrobiona bananem… w kapuście. Idiotka tego nie zrozumie. Bo skąd? Głupki Kaczyńskiego tego nie wykładają, a poezji ta idiotka nie jest w stanie zrozumieć.

PiS wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans wyraził się jasno. – „Zmiany w systemie sprawiedliwości znoszą niezależność sądów w Polsce. Jeśli ktoś nie chce przestrzegać traktatów, to musi się liczyć z konsekwencjami – powiedział. – KE jest bliska uruchomienia art. 7 traktatu za złamanie prawa unijnego, który przewiduje sankcje”.

Sankcje to np. zabranie głosu Polsce podczas szczytów Rady Europejskiej, a to oznacza, że z powodu PiS przestaniemy się liczyć w Europie.

Już się nie liczymy, a będzie jeszcze gorzej i gorzej.

 „Przygotujemy postępowanie o naruszenie prawa UE, jeśli przeprowadzane reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce zostaną zaakceptowane w obecnym kształcie. Na koniec przejdziemy do art. 7 traktatu. Możliwość jego uruchomienia to część naszej dyskusji i to nie powinno nikogo zdziwić, że w świetle ostatnich wydarzeń jesteśmy bardzo bliscy uruchomienia art. 7 traktatu” – poinformował Frans Timmermans. Podkreślił, że mimo wielokrotnych próśb Komisji Europejskiej, Polska nie zrobiła nic, by podjąć z nią dialog.

I będzie dla pisowskiej Polski: won stąd!

Timmermans użył określenia dyplomatycznego, iż Bruksela jest bliska wysłaniu wniosku do unijnych krajów o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszenia praworządności w Polsce. Do poparcia takiego wniosku potrzeba poparcia 22 krajów z 27, bo Polska nie brałaby udziału w takim głosowaniu.

Nawet Orban może nie poprzeć! Będzie 0:27!

Kaczyński, kozy pasać! A nie podwyżki nam robić!

Zapadła decyzja o wycofaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który wprowadzał nową opłatę paliwową – szef @pisorgpl dla PAP.

I tak trzymać! Kaczyński zawsze wycofucje się pod presją. To klasyczny tchórz. Smród!

A Józef Moneta przewidział!

Znaczy się, że Kaczyński powinien kozy pasać, a nie zajmować się polityką. Takie kozie bobki.

Trump i PiS – podobni. Nieprzewidywalni i destrukcyjni

Wybitna dziennikarka („Washington Post”) i pisarka amerykańska, Anne Appelbaum, profesor na London School of Economics i żona Radosława Sikorskiego, w wywiadzie udzielonym Maciejowi Jarkowcowi z „Gazety Wyborczej” mówi o Donaldzie Trumpie przed jego wizytą w Polsce:

„Byłabym zdumiona, jeśli on wie, gdzie leży Polska”.

Appelbaum mowi o „filozofii” Trumpa dotyczącej NATO:

„Paradoks polega na tym, że Donald Trump jest pierwszym prezydentem USA od 1949 r., kiedy powstało NATO, którego przywiązanie do sojuszu z Europą jest wątpliwe. Powtarza, że Europie nie ufa, że NATO jest marnowaniem pieniędzy”.

Trump jak do tej pory nie potwierdził, że w razie zagrożenia członka NATO wojska amerykańskie przyjdą z pomocą:

„Żaden dotychczasowy prezydent USA nie wahał się potwierdzić gwarancji wynikających z art. 5 NATO. Trump jest pierwszy” – podkreśla Appelbaum. I ostrzega: „Polska w relacjach z Ameryką Trumpa powinna być bardzo ostrożna. To jest prezydent, który kłamie. Zrywa umowy i nie przestrzega ustaleń”.

Zaś Polska traci to, co wypracowano z takim trudem po 1989 roku:

„W ostatniej dekadzie Polska była zdolna narzucić Unii politykę wobec Ukrainy, doprowadzić do umowy stowarzyszeniowej z tym państwem. Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy pozwolili na to Warszawie, bo zaufali, że Polska jest odpowiedzialnym centrowym graczem europejskim” – wylicza Anne Applebaum. Teraz jednak „język antyeuropejski i działania wewnętrzne władzy sprawiają, że Polska wydaje się nieobliczalna i nieodpowiedzialna. Stała się państwem, na którym nie można polegać. Polska i Węgry są postrzegane jako skrajnie prawicowi szaleńcy Europy. Wielu ludzi na Zachodzie od zawsze miało taki właśnie stereotyp na temat Polski i dziś jest im bardzo wygodnie go szerzyć”. Nawet jak przyjdzie inny rząd, odbudowa reputacji i zaufania będzie trwała bardzo długo.

Rządy Trumpa i władza PiS są podobne:

„Największe poparcie, jakie PiS uzbierał w wyborach, sięgało 40 proc., częściej oscyluje w granicach 30 proc. Trump przegrał głosowanie powszechne, został prezydentem dzięki systemowi elektorskiemu. Dziś twarde poparcie dla niego nie przekracza 30 proc. I Trump, i PiS stają przed tym samym problemem politycznym: reprezentują mniejszość, a chcą się przedstawiać jako głos całego narodu. Pojawia się potrzeba utrzymywania władzy przy użyciu niedemokratycznych środków. Stąd ataki na sądy, na media” – wyjaśnia publicystka. Co ciekawe, w Stanach i w Polsce słychać ten sam język: u nas przeciwnicy władzy są „antypolscy”, tam – „nieamerykańscy” (unamerican). „Język jest narzędziem w taktyce tworzenia małych fanatycznych grup obywateli przywiązanych do tradycyjnej, etnicznie klarownej tożsamości” – mówi Applebaum. Podobieństw wskazuje więcej. Trumpa i PiS łączy też bardzo aktywny i agresywny trolling w mediach społecznościowych. Kolejna zbieżność – wymienia publicystka – to mejle wykradzione Demokratom i nagrane w restauracjach rozmowy polityków Platformy, które „zostały podobnie wykorzystane do histerycznych kampanii medialnych, które okazały się świetnym paliwem wyborczym”.

Taki prezydent USA przyjedzie do Polski. Co z tej wizyty wyniknie? Zobaczymy, acz może to być niemiłe dla PiS, bo Trump jest nieobliczalny. I z jakiegoś powodu wybrał Polskę w przeddzień szczytu G20 w Hamburgu.

Dlaczego? Tutaj może być pies pogrzebany, to jest PiS pogrzebany.