PiS wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans wyraził się jasno. – „Zmiany w systemie sprawiedliwości znoszą niezależność sądów w Polsce. Jeśli ktoś nie chce przestrzegać traktatów, to musi się liczyć z konsekwencjami – powiedział. – KE jest bliska uruchomienia art. 7 traktatu za złamanie prawa unijnego, który przewiduje sankcje”.

Sankcje to np. zabranie głosu Polsce podczas szczytów Rady Europejskiej, a to oznacza, że z powodu PiS przestaniemy się liczyć w Europie.

Już się nie liczymy, a będzie jeszcze gorzej i gorzej.

 „Przygotujemy postępowanie o naruszenie prawa UE, jeśli przeprowadzane reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce zostaną zaakceptowane w obecnym kształcie. Na koniec przejdziemy do art. 7 traktatu. Możliwość jego uruchomienia to część naszej dyskusji i to nie powinno nikogo zdziwić, że w świetle ostatnich wydarzeń jesteśmy bardzo bliscy uruchomienia art. 7 traktatu” – poinformował Frans Timmermans. Podkreślił, że mimo wielokrotnych próśb Komisji Europejskiej, Polska nie zrobiła nic, by podjąć z nią dialog.

I będzie dla pisowskiej Polski: won stąd!

Timmermans użył określenia dyplomatycznego, iż Bruksela jest bliska wysłaniu wniosku do unijnych krajów o stwierdzenie poważnego ryzyka naruszenia praworządności w Polsce. Do poparcia takiego wniosku potrzeba poparcia 22 krajów z 27, bo Polska nie brałaby udziału w takim głosowaniu.

Nawet Orban może nie poprzeć! Będzie 0:27!

Kaczyński, kozy pasać! A nie podwyżki nam robić!

Zapadła decyzja o wycofaniu projektu ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który wprowadzał nową opłatę paliwową – szef @pisorgpl dla PAP.

I tak trzymać! Kaczyński zawsze wycofucje się pod presją. To klasyczny tchórz. Smród!

A Józef Moneta przewidział!

Znaczy się, że Kaczyński powinien kozy pasać, a nie zajmować się polityką. Takie kozie bobki.

Trump i PiS – podobni. Nieprzewidywalni i destrukcyjni

Wybitna dziennikarka („Washington Post”) i pisarka amerykańska, Anne Appelbaum, profesor na London School of Economics i żona Radosława Sikorskiego, w wywiadzie udzielonym Maciejowi Jarkowcowi z „Gazety Wyborczej” mówi o Donaldzie Trumpie przed jego wizytą w Polsce:

„Byłabym zdumiona, jeśli on wie, gdzie leży Polska”.

Appelbaum mowi o „filozofii” Trumpa dotyczącej NATO:

„Paradoks polega na tym, że Donald Trump jest pierwszym prezydentem USA od 1949 r., kiedy powstało NATO, którego przywiązanie do sojuszu z Europą jest wątpliwe. Powtarza, że Europie nie ufa, że NATO jest marnowaniem pieniędzy”.

Trump jak do tej pory nie potwierdził, że w razie zagrożenia członka NATO wojska amerykańskie przyjdą z pomocą:

„Żaden dotychczasowy prezydent USA nie wahał się potwierdzić gwarancji wynikających z art. 5 NATO. Trump jest pierwszy” – podkreśla Appelbaum. I ostrzega: „Polska w relacjach z Ameryką Trumpa powinna być bardzo ostrożna. To jest prezydent, który kłamie. Zrywa umowy i nie przestrzega ustaleń”.

Zaś Polska traci to, co wypracowano z takim trudem po 1989 roku:

„W ostatniej dekadzie Polska była zdolna narzucić Unii politykę wobec Ukrainy, doprowadzić do umowy stowarzyszeniowej z tym państwem. Brytyjczycy, Francuzi i Niemcy pozwolili na to Warszawie, bo zaufali, że Polska jest odpowiedzialnym centrowym graczem europejskim” – wylicza Anne Applebaum. Teraz jednak „język antyeuropejski i działania wewnętrzne władzy sprawiają, że Polska wydaje się nieobliczalna i nieodpowiedzialna. Stała się państwem, na którym nie można polegać. Polska i Węgry są postrzegane jako skrajnie prawicowi szaleńcy Europy. Wielu ludzi na Zachodzie od zawsze miało taki właśnie stereotyp na temat Polski i dziś jest im bardzo wygodnie go szerzyć”. Nawet jak przyjdzie inny rząd, odbudowa reputacji i zaufania będzie trwała bardzo długo.

Rządy Trumpa i władza PiS są podobne:

„Największe poparcie, jakie PiS uzbierał w wyborach, sięgało 40 proc., częściej oscyluje w granicach 30 proc. Trump przegrał głosowanie powszechne, został prezydentem dzięki systemowi elektorskiemu. Dziś twarde poparcie dla niego nie przekracza 30 proc. I Trump, i PiS stają przed tym samym problemem politycznym: reprezentują mniejszość, a chcą się przedstawiać jako głos całego narodu. Pojawia się potrzeba utrzymywania władzy przy użyciu niedemokratycznych środków. Stąd ataki na sądy, na media” – wyjaśnia publicystka. Co ciekawe, w Stanach i w Polsce słychać ten sam język: u nas przeciwnicy władzy są „antypolscy”, tam – „nieamerykańscy” (unamerican). „Język jest narzędziem w taktyce tworzenia małych fanatycznych grup obywateli przywiązanych do tradycyjnej, etnicznie klarownej tożsamości” – mówi Applebaum. Podobieństw wskazuje więcej. Trumpa i PiS łączy też bardzo aktywny i agresywny trolling w mediach społecznościowych. Kolejna zbieżność – wymienia publicystka – to mejle wykradzione Demokratom i nagrane w restauracjach rozmowy polityków Platformy, które „zostały podobnie wykorzystane do histerycznych kampanii medialnych, które okazały się świetnym paliwem wyborczym”.

Taki prezydent USA przyjedzie do Polski. Co z tej wizyty wyniknie? Zobaczymy, acz może to być niemiłe dla PiS, bo Trump jest nieobliczalny. I z jakiegoś powodu wybrał Polskę w przeddzień szczytu G20 w Hamburgu.

Dlaczego? Tutaj może być pies pogrzebany, to jest PiS pogrzebany.