Demokratura PiS. Tekst z 19 sierpnia 2015 roku

konstytucjaWGPiS

PiS-owcy półgębkiem jąkają się o nowej konstytucji, a to dlatego, że jest ona przerażająca. Projekt konstytucji PiS ma już od roku 2010. Niedawno o potrzebie jej mówił prezydent Andrzej Duda, ale tak mimochodem. Oswajają publikę. Także miękkim językiem mówią o potrzebie uczestniczenia w życiu politycznym.

To jest przebąkiwanie. Niedawno pisał w „Wyborczej” senator niezależny Marek Borowski, nazywając propozycję PiS: demokraturą. Bo to jest kreatura demokracja, dyktatura i teokracja.

Na portalu naTemat.pl przeanalizowano węzłowe zagadnienia i włos się jeży, co proponuje PiS w Konstytucji wg swego pomysłu. Oto:

1. „W imię Boga Wszechmogącego…”

Już preambuła pisowskiej konstytucji wiele wyjaśnia. Tak jak dziś mowa w niej jest o obywatelach zarówno wierzących w Boga, jak i nie podzielających tej wiary, tak projekt nie pozostawia wątpliwości, która grupa stoi wyżej w hierarchii.

„W imię Boga Wszechmogącego, (…) składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar niepodległości, (…) pomni naszych ponad tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem” – głosi proponowana przez PiS preambuła.

2. Sejm w rękach prezydenta

Konstytucja według PiS przewiduje zmianę systemu na prezydencki, więc kompetencje głowy państwa są znacznie rozszerzone. Najbardziej zaskakiwać mogą reguły dotyczące relacji prezydenta z parlamentem. Otóż art. 94 projektu konstytucji mówi, że “Prezydent Rzeczpospolitej może zarządzić skrócenie kadencji Sejmu w okresie 6 miesięcy od dnia objęcia urzędu, jeżeli od początku kadencji Sejmu upłynął co najmniej rok”.

Oznacza to tyle, że poza istniejącymi dziś możliwościami skrócenia kadencji Sejmu (np. w przypadku, gdy Sejm nie uchwalił ustawy budżetowej), wprowadzana jest kolejna – polegająca na widzimisię prezydenta. Jeśli chce, po pół roku od przejęcia obowiązków może rozpędzić Sejm i zarządzić nowe wybory.

3. Prezydent rządzi dekretami

Kolejny „kwiatek”. Art. 62 stanowi, że „prezydent Rzeczypospolitej może wydać rozporządzenie z mocą ustawy na wniosek Rady Ministrów”. Wchodzi ono w życie po zatwierdzeniu przez Sejm. Łatwo sobie wyobrazić wykorzystanie takiego instrumentu w sytuacji, kiedy PiS będzie miało zarówno prezydenta, jak i parlamentarną większość. Po co dyskutować w Sejmie, skoro prezydent Duda mógłby wydać taki „dekret”, który zostałby szybko przyklepany przez zdominowaną przez jego partię izbę parlamentu?

4. Prezydent ma w garści ministrów

Co jeśli przy obowiązującej konstytucji w wersji PiS prezydent musiałby dzielić się jednak władzą z PO czy innym ugrupowaniem? Ustawa zasadnicza daje mu istotny wpływ na skład rządu. Mówi bowiem, że głowa państwa może odmówić powołania premiera lub innego członka Rady Ministrów, “jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że nie będzie on przestrzegać prawa albo jeżeli przeciwko powołaniu przemawiają ważne względy bezpieczeństwa państwa”.

Co to właściwie oznacza? Wiedzą chyba tylko autorzy projektu..

5. Opozycja uciszona

Konstytucja w wersji PiS oznacza zamknięcie ust funkcjonującym w parlamencie ugrupowaniom opozycyjnym. Służą temu dwa instrumenty. Art. 106 mówi, że „składając projekt ustawy Rada Ministrów może zastrzec, że poprawki mogą być zgłaszane w Sejmie i Senacie jedynie za jej zgodą”. Słowem – wara od rządowych projektów.

Drugi instrument to zapisy dotyczące inicjatywy ustawodawczej. Według konstytucji PiS inicjatywę będzie miało nie 15, a 35 posłów. Jak zwraca uwagę senator Marek Borowski, który przeanalizował projekt PiS, przy jednoczesnym zmniejszeniu liczby posłów (do 360), będzie to oznaczało, że do wniesienia projektu ustawy trzeba 10 proc. składu Sejmu. Gdyby zasady PiS przyjąć, dziś prawa inicjatywy pozbawione byłyby kluby SLD i PSL, a wcześniej Ruchu Palikota.

6. Sędziowie w strachu przed głową państwa

Kolejny przykład na to, jak wszechwładny byłby prezydent, gdyby ziściły się marzenia polityków partii Kaczyńskiego. Ciekawa jest procedura, według której prezydent mógłby usuwać sędziów. „Sędzia, którego dotychczasowe postępowanie świadczy o niezdolności lub braku woli rzetelnego sprawowania urzędu, może zostać złożony z urzędu przez prezydenta na wniosek Rady do Spraw Sądownictwa wyrażony w uchwale podjętej większością 3/5 ustawowej liczby członków Rady” – mówi konstytucja.

Senator Borowski komentuje na łamach „Gazety Wyborczej”: „Tu niespodzianka. O ile obecna KRS składa się w trzech czwartych z osób niezależnych od rządu i prezydenta (a więc nieskorych do realizowania poleceń władzy wykonawczej), to we wspomnianej Radzie do spraw Sądownictwa wprost przeciwnie: 80 proc. członków powołuje prezydent, rząd lub większość parlamentarna, a na dodatek, dla wszelkiej pewności, przewodniczącym Rady jest sam prezydent!”.

Wniosek jest prosty. Sędziowie mają się czego bać, jeśli podpadną prezydentowi bądź jego macierzystemu ugrupowaniu.

7. Rządy referendum

Temat referendum dziś jest szeroko dyskutowany, a różne środowiska zgłaszają swoje propozycje pytań, na które powinni odpowiedzieć obywatele. Dziś blokadą przed często absurdalnymi i populistycznymi pomysłami jest próg frekwencji, który wynosi 50 proc.. Według konstytucji PiS zostanie on obniżony do 30 proc..

8. Możliwy zamach na prawa obywatelskie

Marek Borowski w swoim tekście zwraca uwagę, że pod rządami konstytucji PiS możliwy jest tzw. demokratyczny zamach na podstawowe prawa obywatelskie. Pisze, że obecna konstytucja zawiera przepis, że jeśli parlamentarna większość zechce np. wprowadzić do ustawy zasadniczej możliwość stosowania cenzury lub zakaz strajków, to na żądanie opozycji musi odbyć się w tej sprawie referendum.

„W projekcie konstytucji takiego przepisu nie ma, a tak na marginesie – nie ma również zagwarantowanego prawa do strajku” – przekonuje senator.

9. Brak bezstronności państwa w sprawach religii

Obecnie w konstytucji jest zapis mówiący o tym, że „władze zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. W konstytucji według PiS to zdanie znika. A ta nieobecność to zapowiedź zaangażowania państwa po stronie Kościoła.

10. Religia w szkołach, zakaz aborcji, małżeństwo…

Wspomniane zaangażowania uwidacznia się w kolejnych artykułach z projektu konstytucji. Mówi on, że zadaniem polityki wewnętrznej jest „otaczanie ochroną i opieką małżeństwa, będącego wyłącznie związkiem kobiety i mężczyzny”. Nie ma złudzeń – to będzie postawa do walki z gender, związkami partnerskimi itp..

„Każdy człowiek ma prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci” – stanowi dalej konstytucja, wykluczając zatem aborcję.

„Władze publiczne umożliwiają nauczanie w szkołach publicznych religii Kościoła katolickiego oraz innych prawnie uznanych kościołów i związków wyznaniowych pod ich nadzorem” – to z kolei tarcza przed postulatami tych, którzy nie chcą religii w szkołach.

 

Prof. Jan Hartman o potrzebie zerwania konkordatu (link >>>)

Źródło: http://prl-u.blog.pl/2015/08/19/konstytucja-pis-wlos-sie-jezy-demokratura-dyktatura-teokracja/ >>>

Duda złamas nie dorasta Kijowskiemu do pięt

Godny Polak w Berlinie z okazji 25-leciu polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie – Mateusz Kijowski. Nalezie tam się tałatajstwa pisowskiego, co to ich prezes pluje na Niemców (zresztą jak na Polaków).

kijowskiwBerlinie

Niemcom od razu rzuciło się w oczy, że Kijowski – w odróżnieniu od innych gości z Polski – nie jest zawodowym politykiem. – Ta ich apolityczność rzuca się w oczy. To może być siła KOD, ale potrzeba im szczegółowego planu działania – komentowali po rozmowach. Zaskoczyło ich to, ze Kijowski powtarzał, że nie czuje się przywódcą opozycji i nie zamierza ubiegać się o władzę. Tymczasem z relacji niemieckich mediów wynika, że polski informatyk to jedna z najważniejszych postaci na polskiej scenie politycznej.

Jeden zuczestników spotkania z Kijowskim:

- Zapytaliśmy Kijowskiego, czy nie boi się rozmawiać z Niemcami o tym, co się dzieje w Polsce. Bo przecież zostanie uznany przez PiS za zdrajcę i wrogiego agenta. Odpowiedział, że to już się stało, więc nie ma się czego bać.

A Kijowski:

– Naszym celem jest powstrzymanie w Polsce łamania prawa i konstytucji. Chcemy pomagać politykom, by tworzyli lepsze programy i byli bliżej ludzi, chcemy wspierać społeczeństwo obywatelskie.

pad

Andrzej Duda zaparł się, że bezgranicznie poprze bezprawie PiS:

- Nie oddamy dobrej zmiany! Nie oddamy jej za nic w świecie. Ja to państwu obiecuję, choćby wychodzili różni i straszyli, straszyli mnie jako prezydenta.

Niedouczone toto. Duda ma rozum gminu, urodę z wiejskiej zakrystii, a moralność amoralną. Złamas.

profMikołejko

Jarosław Kaczyński zawarł pakt z chamami. Cham do chama po chamstwo. I taka jest polityka pisowska. Chamska w stosunku do Polaków. Czytać „Tango” Mrożka – tam jest cham Edzio Kaczyński sportretowany.

Rząd nie radzi sobie z protestem pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka. A jak pielęgniarki strajkowały za rządów Ewy Kopacz, to Szydło i Konstanty Radziwiłł (obecny minister zdrowia) judzili pielęgniarki do protestów i nazywali je słusznymi.

Najlepszy komentarz dała Monika Olejnik.

CjyXQ_xUUAAhoB0

Chrystus jako maczuga, Lech Kaczyński jako zmora

jakby

Osrywają nam przestrzeń publiczną kiczem dewocjonaliów. Stawiają pomniki bez smaku i to tak ohydne estetycznie, jak figura Chrystusa w Poznaniu,

Na razie stoi na posesji  jednej z parafii. Czeka na sposobną chwilę, aby go wtrynić do centrum miasta. To chyba najbrzydszy Chrystus na świecie. Jakby był wzorowany na postaci z trzeciorzędnego horroru. Freddy Nożycoręki bez nożyc.

Będą wtryniać takich Chrystusów i prywatnego chrystusika Jarosława Kaczyńskiego, jego brata Lecha Kaczyńskiego. Osrają nas ze wszystkich stron. Ależ Polskę dopadło Średniowiecze. Co jak piszę…? Epoka kamienia łupanego. Bo te Chrystysy i chrystusiki to maczugi, jak pomniki Dzierżyńskiego minionego reżimu.

Postawią taka maczugę i trudno będzie ją zburzyć. Będą pilnowane przez kółka różańcowe. Ale znajdzie się sposób. Stawiają pomniki, będą je burzyć. Taka jest logika historii. Podejrzewam, że nawet powołany zostanie nowy zawód: burzyciel pomników.

lechKaczyński

Więcej>>>