Pomnik Kaczyńskiego w Siedlcach

Lech Kaczyński ma facjatę Karola Wojtyły. Tak wygląda na pomniku w Siedlcach.

W Siedlcach odsłonięto pomnik brata Jarosława Kaczyńskiego, który „poległ” pod Smoleńskiem.

Prezesowi PiS może się on nie podobać. Lech ma twarz Jana Pawła II.

Och, dlaczego, dlaczego?

A pewnie to z tego, że rzecz załatwiano szybko, po cichu.

Przerobili pomnik Wojtyły na Kaczyńskiego. A może być tak, że podpieprzyli gdzieś pomnik Wojtyły, bo tyle ich w kraju – i za darmoszkę postawiono Kaczyńskiemu. Też święty – pisowski.

Ale też może być tak, iż to pomnik przechodni. Jednego dnia pomnik robi za pomnik Lecha Kaczyńskiego, a drugiego – JP II.

W Siedlcach to mają łeb jak sklep.

Na Twitterze z tego  powodu mają ubaw po pachy.

Kurski sprzedaje swój kit

Kurski sprzedawał kit PiS, teraz sprzedaje biograficzne badziewie

Jacek Kurski ciemnemu ludowi sprzedawał politykę PiS, potem sprzedawał Ziobrę z Solidarną Polską.

Tak się obłowił, że zasiadł w Parlamencie Europejskim na „zasłużonej” synekurze.

Doił równo przez kadencję (ok. 2 mln zł).

W tym czasie SP tak dołowała, że Kurski z Ziobrą nigdzie się nia załapali.

Kurskiemu padło małżeństwo. Kobieta kuta na cztery łapy, rzuciła cwaniaczka. Kiedy wydoić obrzempałę, jak nie teraz, póki jeszcze coś ma.

Kurski znalazł się w rozterce. Powrót do PiS nie wiadomo, czy wypali. Kaczyński takich zdrajców ma na pęczki.

Więc teraz Kurski wciska swój kit ciemnemu ludowi poprzez media, jaki on biedny.

Najnowszy „Newsweek” pisze o tym obrzempale, który się skarży, płacze.

Kurski tym razzem „ciemnemu ludowi” sprzedaje swój kit biografii.

Kaczyński boi się o wynik w wyborach samorządowych

Kaczyński przejawia lęki po awansie Tuska na szefa Rady Europejskiej

Jarosław Kaczyński udzielił portalowi Karnowskich wPolityce.pl wywiadu. Da się w nim wyczytać i silnie odczuć, że prezes PiS nie jest pogodzony z ogromnym sukcesem Donalda Tuska, który został szefem Rady Europejskiej:

„Ten awans jest więc zabiegiem, który będzie służył także celom wewnętrznym. Już widać, że mamy do czynienia z niebywałą kampanią głoszącą ten sukces. Można powiedzieć, że to kampania reklamowa. A jednocześnie gwałtownie powraca przemysł pogardy w stosunku już nie do mojego brata, ale w stosunku do mnie i do PiS”.

Co ma nieżyjący Lech Kaczyński do awansu Tuska? To może tylko powstać w chorym umyśle prezesa PiS.

Kaczyński uważa, że Tusk przyjął propozycję zostania szefa RE, aby szkodzić PiS:

„Chcą zachować władzę z Tuskiem w Brukseli, a jednocześnie Tusk chce się znaleźć w sytuacji, która jest z jego punktu widzenia bardzo wygodna w najróżniejszych wymiarach. I dlatego trudno się dziwić, że tę propozycję przyjął”.

Wychodzi na to, że Tusk odniósł sukces na złość Kaczyńskiemu. Prezes liczy na prezydenta Bronisława Komorowskiego, że nie zgodzi się na kandydatury PO na stanowisko premiera, w tym na Ewę Kopacz.

Kaczyński ma doła, Tusk zabił mu ćwieka. Prezes boi się przegranej w wyborach samorządowych.