Celebryta ks. Oko

Ks. Dariusz Oko jest celebrytą nowych czasów, nowych mediów. Zakochany w sobie po uszy, a nawet po trąbkę Eustachiusza

ks. oko

Niespostrzeżenie wyrósł nowy rodzaj celebryty.

Klecha-celebryta. Dzisiaj w mediach jest więcej ks. Dariusza Oko niż takiej Dody. Nie wszyscy tę ostatnią nawet kojarzą.

A Oko owszem. Pełno go. Na portalach piszą o Oko. W telewizjach mainstreamowych go pełno. W tv niepokornych jeszcze więcej, nie wspomnę o rydzykowatej TV Trwam.

Przy Oko taka Doda to ledwie paproch w oku.

Ks. Oko nawet nawet książkę. Nie wiem, czy Doda wydała jakąś publikację, a z Oko ukazał się wywiad-rzeka „Moje życie”.

Tytuł zwodniczy, bo znamy celebrytę Oko z innej strony, z walki z gender, które porównuje z faszyzmem.

Zestawmy to „Moje życie” z „Moją walką” – wyjdzie tylko jedno. Oko mógł gender tylko porównać z faszyzmem.

I co dowiadujemy się z publikacji Oko, z jego walki z gender? Za dziecka był genderowany.

Krzysztof Varga, który książkę czytał, tak pisze o doświadczeniach małego Oko, czyli Oczki:

>>”Z „Mojego życia” dowiadujemy się, że mały Oko zmuszany był do donaszania ubranek dziewczęcych po swojej starszej siostrze, w domu panowała praktyczność i oszczędność, biedny Darek paradował zatem w niemęskich ciuszkach. „Dla mnie było to strasznie niewygodne i upokarzające, bardzo się buntowałem i nie chciałem nosić rzeczy po dziewczynce” – wspomina ksiądz Oko, niestety bez szczegółów.<<

Oko to wytwór celebryty rodzaju kleszego, który zdarzyć mógł się w Polsce. Jeszcze raz zacytuję Vargę, bo świetnie podsumowuje Oko:

„Ksiądz Oko wciąż mówiący o łasce od Boga, której doświadczył, ma zapewne na myśli łaskę pychy i sakrament narcyzmu. Jak wiadomo, miłość własna jest najwyższą formą miłości, nie ma co się wstydzić i zakładać przebrania miłości bliźniego. Być może kiedy rodzice przebrali małego Oko w dziewczęce ubranie, to wtedy już przyszły duchowny tak się w sobie szaleńczo zakochał”.


Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.