PiS i Gmyz: g. nie śmierdzi, ma zapachy patriotyczne

PIS I GMYZ: G. NIE ŚMIERDZI, MA ZAPACHY PATRIOTYCZNE (CZYT. MOSKIEWSKIE)

 

Tytułowe g. to rzecz jasna: gówno. A PiS jest partią o takiej konsystencji, zaś „dziennikarz” Gmyz (nie będę pisał jego imienia, aby nie bezcześcić języka polskiego) ma taka konsystencję talentu i polskości: g. Nazwisko też na g.

G., czyli gównianą.

Gmyz to typowy okaz ruski, moskiewski, kremlowski. Język polski mu wrogiem. Gmyz to nie tylko g., ale także g.

Bo g. można czytać jako gówno i gnój. Ludzki nawóz. Konsystencja ta sama, ale semantycznie niekoniecznie.

Zaplątało się toto g. jako G. do Polski i twierdzi, że ekspertyza dla prokuratury wojskowej w sprawie trotylu na tupolewie potwierdza jego tezę. „Trotyl jednak był”.

Ekspertyza Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego jest dosadna: na wraku Tu-154M nie ma śladów materiałów wybuchowych.

Mam dla Moskwy propozycję: weźcie to swoje G., bo śmierdzi jak g. Nawet toto po polsku nie potrafi mówić i pisać.

Przypominam: g. to jest gówno, g. także Gmyz. Te zapachy patriotyczne są proweniencji kremlowskiej.

Więcej>>>

Za Bieńkowską naczelnemu szmatławca „SE” należy się jucha z kinola

Za Bieńkowską naczelnemu szmatławca „SE” należy się jucha z kinola

Naczelny tabloidu „Super Expressu” Jastrzębowski (Sławomir) ma ode mnie w kinola. Oby zalał się juchą.

Nie przebaczę gamoniowi za ilustrację, jaką w tym szmatławcu zamieszczono. Mianowicie Elżbietę Bieńkowską (piękną kobietę) porównał do kiczowatej lalki Barbie.

I jak dziewczynkom zalecił swoim czytelnikom-analfabetom ubierać ją. Niech jego kinol nie czuje się bezpieczny, jucha pocieknie, jak amen w pacierzu.

Szybko Jastrzębowski uzyskał odpowiedź od „Codziennika Feministycznego”, który przygotował ubierankę dla tłuściocha Jastrzębowskiego, aby został plastykową lalką impotentem Kenem.

Co mnie nie satysfakcjonuje. Pocieszony byłbym tylko juchą z kinola naczelnego szmatławca.

>>>