Koniec Kryształowego pałacu


Europa (UE) powoli, ale skutecznie się żegna z dobrobytem w takiej postaci, w jakiej rozkwitał do tej pory.

Globalne żarty się skończyły, zaczynają się schody dla UE, w tym dla Polski.

Do przewidzenia to było już dawno. Niestety tę wiedzę posiadali nieliczni, rzeczywiste elity. Politycy, jak zwykle mamią i obiecują gruszki na wierzbie, a bezwolne masy głosujące chętnie na to przystają, bo coś musiałyby ze swoim lenistwem zrobić.

Leń na świecie jest wszędzie taki sam, w kraju też. Nie chodzi o żadne barwy polityczne, ale mentalne, intelektualne, duchowe. Leń polski (czy to z PiS, PO, SLD) woli grzać swoją pustkę światełkiem nadziei, niż coś zrobić z sobą. Przynajmniej ręce do roboty nie grabieją.

Od czasu publikacji „Kryształowego pałacu” Petera Sloterdijka opisane są wszystkie znamiona upadku dobrobytu w Europie. Książka ukazała się u nas późno, bo dopiero w ubiegłym roku nakładem Krytyki Politycznej (sic! – autora raczej trudno wpisać w kanon socjaldemokratyczny).

Ale czy polski karzeł polityczny chce zapoznać się z realnymi treściami? Nie! Woli gnioty własnej pustki. Dotyczy to niemal wszystkich.

Społeczeństwa europejskie i polskie z tym się nie będą godzić i protestować. Mamy już – jak Europa szeroka i głęboka – protesty, także w Polsce. Przestrzegam przed przypisywaniem im barw. Cechy Oburzonych w Madrycie i pisowców w Polsce są podobne, choć barwy polityczne niektórzy widzieliby zupełnie inne.

Lenistwo jest najbardziej uniwersalną cechą człowieka. Lenistwo rodzi bunt i złe emocje, a te można spotkać na każdym forum internetowym i blogach. Podkreślam, nie jest to cecha szczególna PiS (choć w głównej mierze), ale dokładnie – wszystkich. Czytasz złe emocje bez argumentacji, to czytasz lenia.

I najważniejsza rzecz: leń zawsze będzie protestował przeciw reformom - choć to on powinien być nimi zainteresowany - bo leń woli znajomą biedę, niż ryzyko wyzwania.

Powała Kryształowego pałacu sypie się nam na łby. Będzie bolało, będzie krew. Ale to nie koniec, bo przyszłość zawsze ma przyszłość.


Trzeci wybuch na pokładzie tupolewa


Radosław Sikorski ujawniając swoje nagrania telefoniczne z 10 kwietnia 2010 tuż po katastrofie w Smoleńsku nie docenił twórczego umysłu Antoniego Macierewicza.

On może znaleźć w nich nawet trzeci wybuch na pokładzie tupolewa.

Przecież słowa Sikorskiego - „Jezus Maria!” - mogą świadczyć, że zostały odpalone kolejne bomby.

Szef dyplomacji tak się przestraszył trzeciego wybuchu, że zawył do Niebios.

Co z tego, że po katastrofie. Źle został nastawiony zegar. Wybuch nastąpił poniewczasie.

Przyjrzeć się życiorysowi Kaczyńskiego


Kaczyński znowu grzmiał w swoim stylu, gdy zabrał głos w sprawie reformy emerytalnej: „Trzeba przyjrzeć się różnego rodzaju życiorysom i wyciągnąć z nich wnioski”.

Co ma życiorys do reformy emerytalnej, wie tylko rozklekotany umysł Kaczyńskiego.

Jeszcze raz potwierdza prezes PiS, że sięgnie po wszelkie środki.

Aby przyglądać się innym, należy uczynić to samo w stosunku do siebie (pomijam, że taką praktykę stosują ludzie tylko mali, kurduple mentalni).

Przede wszystkim, jak Kaczyński zdobył doktorat, nie publikując żadnej pracy naukowej? Nawet w PRL-u było to niemożliwe. A jednak jemu się udało.

Jak polityk dziesiątego szeregu nie mający żadnych zasług w opozycji komunistycznej, nagle jest w czołówce? Skąd taki awans, bo nie z walorów intelektu, które dzisiaj nam objawia, czyli ich brak?

Takich przyjrzeń w postaci pytań zastosowanych do życiorysu Kaczyńskiego można byłoby mnożyć.

Nie jestem takim kurduplem intelektu, jak prezes PiS, ale mogę ostrze po prostu odwrócić.

Kaczyński, kim ty jesteś?

Solidarność z tomahawkami



Czy dalej utrzymywać wesołe miasteczko pod Kancelarią Premiera, czy zwijać wigwamy, brać swoje squaw ze sobą i udać się w dalszą wędrówką, aby wymachiwać tomahawkami?

Waldemar Pawlak dał wg Dudy ciała, bo nie stanął w poprzek reformie emerytalnej.

A Duda tak bardzo chciałby, aby Polska powróciła do czasów ludu wędrującego.

Po kiego nam reformy, nowoczesność? W cywilizacji durniami nie można zarządzać.

Nie dziwię się Dudzie. Też wolę władać idiotami, bo inteligentni mają coś do powiedzenia i mogą wysadzić z siodła.

Pozostaje szefowi Solidarności jedno: szable w dłoń i na oklep mustangami udać się w dalszą drogę, aby rozpirzać kraj.

PiS – darmozjady na garnuszku Polaków


Każdy członek PiS potwierdza, że nie nadaje się do uprawiania polityki.

Zło, jakie czynią na koszt Polski, muszą płacić wszyscy Polacy. A jednak nie dość podkreślania. Jak długo ich możemy tolerować?

Radosław Sikorski wygłosił expose polityki zagranicznej uprawianej przez niego i rząd polski. Nareszcie postawiliśmy jedną nogę w cywilizowanym świecie (o tym szerzej napiszę na innym blogu).

Oto z ramienia PiS recenzuje szefa dyplomacji Krzysztof Szczerski, kolejny polityk tego ugrupowania z łapanki – im głupszy, tym lepiej wpasowuje się w tę formację.

Zarzuca mu – a nie dyskutuje nad założeniami programowymi, jak ewentualnie rozłożyć inaczej akcenty - fikcję, niekompetencję, arogancję, a – uwaga metafora! – za tym idą trzej bracia: chaos, kompleks, bezsens.

I to cała dyskusja. Niezborność kuriozalna codziennie dawkowana przez prezesa, Macierewicza, a powielana jak wyżej.

PiS – darmozjady na garnuszku Polaków.

Porażka Tuska


Śmiem twierdzić, że porozumienie, które wreszcie zawarto w koalicji w sprawie emerytur (Donald Tusk z Waldemarem Pawlakiem) jest klęską Tuska i PO.

Uważałem i uważam, że wcześniejsza propozycja premiera, aby dochodzić do wieku emerytalnego (67 lat) dla obydwóch płci, aż do roku 2040, także była asekurancka, minimalnie reformatorska.

To, co zawarto teraz, (kobiety przechodzą na wcześniejszą emeryturę w wieku 62 lat, mężczyźni 65) nie rozwiązuje problemu.

Maskuje problem, a reforma emerytalna została wyrzucona do kosza, zastąpiona surogatem.

To nie powstrzyma fali protestów. Przede wszystkim nie powstrzyma światłych (świadomych potrzeby reformy emerytalnej) umysłów w kraju przed krytyką zawartego porozumienia.

Tusk nie powinien z Pawlakiem negocjować. Narzucić mu swoje warunki. Jeżeli nie byłby ich w stanie przyjąć, wykopać, bo temu politykowi należy się przedwczesna emerytura.

Tusk nie uratuje sondaży, nie uratuje Polski przed potrzebnymi nam radykalnymi reformami. Ktoś w najbliższych latach będzie musiał to uczynić. Premier zdezerterował.

PSL – grzyb


W polskim życiu politycznym mamy kilka monstrum.

Średnie monstrum – PSL i Pawlak (sikawkowy), i duże monstrum – PiS i Kaczyński (choć ten ostatni o rozmiarach kurdupla).

Obydwie formacje i osobowości nic nie wnoszą, tylko rujnują i knują.

Kaczyńskiego kolejne knucie poznamy w najbliższych dniach, bo zbliża się jego „ofensywa wiosenna”.

Knucie Pawlaka i PSL jest wieczne. Podczepili się pod życie polityczne i publiczne, jak narośl (grzyb).

Co Pawlak wniósł do polityki?

Chyba zaciśnięte usta, które nic jeszcze nie wypowiedziały istotnego.

Pawlak jest grzybem - jak twierdzi Palikot - a Kaczyński sromotnikiem. Muchomorem.

Teraz rodzina Radia Maryja


Co z tym Kaczyńskim jest? Znowu skacze bez zabezpieczenia. Wyskakuje z pomysłem „Teraz rodzina”.

Wychodzi z takim pomysłem, bo nie musi się zabezpieczać. Bezpłodny, tetryk i nie wiadomo jakiej orientacji.

Nie musi się zabezpieczać, ale wodę z ust znowu leje. Jak się skacze do basenu, należy spojrzeć w dół, czy jest w nim woda.

Znowu skoczył Kaczyński na główkę retoryczną do basenu. A Palikot rozdawał w Dniu Kobiet prezerwatywy. Trzeba było to zabezpieczenia wziąć.

Bo jak traktować jego pomysł „Teraz rodzina”? No, jak? Chyba tylko „Teraz rodzina Radia Maryja”.

Urodzony idiota


Krzysztof Rutkowski czuje się przyjacielem dla młodego małżeństwa Waśniewskich z Sosnowca, których półroczna córka Madzia zmarła w dziwnych okolicznościach.

Wszyscy (publiczność medialna) byliśmy uczestnikami osobliwego reality show.

Jak słyszy się takie oświadczenie „intelektualisty” i „przyjaciela” Rutkowskiego można bez okoliczności łagodzących zostać bohaterem filmu Olivera Stone’a „Urodzeni mordercy”.

Rutkowski to wypisz-wymaluj urodzony idiota, acz cwany.

Miauki PiS-kie


Jeszcze na dobre nie rozłożyła się „Solidarność” pod Kancelarią Premiera, a już poseł PiS Marcin Mastalerek (a jest taki, jest) już się martwi.

Ba, ma życzenie:
a) aby Gronkiewicz-Waltz przyniosła wodę mineralną;
b) Kwaśniewska różę;
c) Ryszard Kalisz zaś hamburgery.

Taki to zmyślny jakiś poseł PiS, którego zna chyba tylko rodzina, bo jeszcze nic szczególnego w Sejmie nie powiedział.

Powinien zaglądnąć do protestujących Mastalerek i zobaczyć kto zacz rozłożył się pod kancelarią Tuska.

Może jakiś Chińczyk, a Kaczyński ma młodego smacznego kota. Tylko nie z tego w głowie robić rosół. Póki co kanibali wśród protestujących chyba nie ma. Ale kto wie, kto wie.

Na razie miauczy tylko poseł PiS. Dołączy do protestujących prezes z kotem. Będzie się działo. Jeden wielki miauk.